Troskliwa, kochająca mama, której całym światem był dom i dwójka dzieci, dopiero gdy przypadkiem usłyszała kilka gorzkich słów o swoim wyglądzie, przez dłuższą chwilę zatrzymała się przed lustrem. Ta chwila okazała się początkiem sukcesu. Ważąca niegdyś 90 kg Joanna Armatys, dziś jest instruktorką fitness, prowadzi klub, w którym nie tylko pomaga paniom schudnąć, ale uczy jak na nowo stać się kobietą spełnioną.
Od dziecka unikała lekcji wychowania fizycznego. Gdy urodziła dzieci, jej cały świat kręcił się już tylko wokół nich i prowadzenia domu. – Mąż pracował, więc spokojnie mogłam zajmować się rodziną, ale w pewnym momencie zaczęło mi czegoś brakować. Miałam kochających bliskich, a mimo to czułam się trochę samotna będąc od rana do wieczora sama z dziećmi. Tęskniłam za kontaktami z innymi ludźmi – wspomina Joanna Armatys, instruktorka fitness, właścicielka Akademii Fitness w Raciborzu.
Joanna po urodzeniu swojego drugiego syna ważyła 90 kg. Dopiero gorzkie słowa znajomego zmotywowały ją, aby na dłuższą chwilę zatrzymać się przed lustrem, stanąć na wadze i pomyśleć, co dalej ze sobą zrobić. – Miałam zaledwie 26 lat, a czułam się na co najmniej 40 więcej – mówi.
– Nie pozostawało mi nic innego, jak porzucić swoją niechęć do ćwiczeń i zacząć o siebie dbać – dodaje. Zaczęła od diety oraz prostych ćwiczeń na bieżni i rowerku, które miała w domu. Dzięki determinacji, silnej woli i systematyczności Joanna w pół roku zgubiła 35 kg.
– Był to mój ogromny sukces. Ciężko na niego pracowałam. Czasem miałam tylko chwilę, gdy jedno dziecko było w przedszkolu, a drugie spało, ale zawsze starałam się wygospodarować czas na ćwiczenia – zapewnia.
Widocznymi efektami Joanna postanowiła pochwalić się na zewnątrz. Zapisała się do jedynego w tym czasie klubu fitness w mieście. – W grupie ćwiczyło się o wiele lepiej. Ale to były tylko wspólne ćwiczenia, po których każdy szedł w swoją stronę. A ja szukałam miejsca, gdzie oprócz wspólnego treningu, będę mogła nawiązać bliższą znajomość z uczestnikami i prowadzącymi – opowiada.
Z czasem klubów oferujących zajęcia fitness powstawało coraz więcej. Miały coraz bogatszą ofertę zajęć, ale miedzy ich użytkownikami nie było więzi, na której szczególnie zależało Joannie. Dopiero kilka lat temu kobieta znalazła miejsce, o jakim marzyła od dawna. – Tam odnalazłam wszystko, czego brakowało mi w innych klubach. Poznałam wspaniałych ludzi, doświadczonych trenerów, w końcu udało mi się połączyć przyjemne z pożytecznym – zaznacza.
Na kolejnej stronie dalszy ciąg historii Joanny
















