Po zamknięciu klubu, Joanna nie zastanawiała się długo co zrobić, mając ogromne wsparcie męża Marka, postanowiła otworzyć własny. W realizacji pomógł im zaprzyjaźniony trener Krzysztof Pakulec. Wspólnymi silami stworzyli Akademię Fitness.
W międzyczasie Joanna ukończyła kurs instruktorki fitness i prowadziła pierwsze zajęcia w swoim własnym klubie. – Na początku mieliśmy jedną salę, na której odbywały się ćwiczenia. Bywało, że na pierwsze z nich przychodziła tylko jedna osoba – wspomina. Jednak wieść o Akademii szybko się rozeszła i pół roku później właściciele klubu musieli go rozbudować o kolejną salę.
W tym roku otworzyli filię klubu na terenie miejskiego aquaparku H2Ostróg i zatrudniają już ponad 20 instruktorów. Obecnie, dwa lata po założeniu Akademii Fitness, na zajęcie grupowe uczęszcza ponad tysiąc osób. – Nie spodziewaliśmy się takiego sukcesu. To miał być kameralny klub z rodzinną atmosferą, taki prezent na moje 40. urodziny. Tymczasem dostałam nowe życie – mówi z dumą.
Teraz radością życia i pozytywną energią dzieli się z uczestniczkami zajęć, które prowadzi. Prowadziła „Brzuchomanię”, a teraz ćwiczenia dla pań po 50. roku życia. – Jako pierwsi w Raciborzu wprowadziliśmy zajęcia 50 + czyli aerobik dla starszych pań. To był strzał w dziesiątkę. Kobiety, które do nas przychodzą nie tylko poprawiają swoją sprawność fizyczną, ale nawiązują nowe znajomości, a przede wszystkim odzyskują radość życia. To dla nas najważniejsze – przekonuje.
Akademia Fitness uchodzi za miejsce, w którym nie tylko doświadczeni instruktorzy pomagają zadbać o sylwetkę i kondycję, ale przede wszystkim jest lekarstwem na samotność dla wielu osób.
Joannie udało się stworzyć takie miejsce, bo ma ogromne wsparcie w rodzinie. Synowie dopingują mamę, a mąż prowadzi firmę od strony administracyjnej. Co więcej, chcąc poszerzyć swoją wiedzę o branży fitness zapisał się nawet na szkolenie Fitness & Wellness Manager. A sama Joanna Armatys jest doskonałym przykładem, na to, że zawodowy sukces można odnieść w każdym wieku.
















