Chciałoby się rzec odnośnie akcji “Zrób na złość Putinowi”, w której zachęca się Polaków do kupowania większej ilość jabłek i cydru ze względu na rosyjskie embargo. Hasło z popularnej kampanii społecznej mogłaby oddziaływać jeszcze bardziej poprzez rynek reklamowy. Niestety raczej nie ma na to szans.

fot: PAP/EPA
Sprawa jest poważna, 1. sierpnia Rosja nałożyła embargo m.in. na polskie jabłka, których aż 70% idzie na rynek rosyjski. Wtedy się zaczęło. W Internecie pojawiły się hasła: “Jedz jabłka, zrób na złość Putinowi”. Akcja okazała się prawdziwym hitem, przyjmując się także za granicą.
Niestety popularność hasła nie przekłada się na realną pomoc. Okazuje się, że mimo iż jabłko na dobre stało się owocem narodowym, Polacy wcale nie są mu wierni. Przeciętny Polak zjada rocznie jedynie 14 kg jabłek. Dla porównania w Europie Zachodniej spożycie tych owoców wynosi 20 – 30 kg rocznie. Dlatego też eksport jabłek na wschód stanowi znaczny odsetek w ich rynku zbytu. No dobrze, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
Pytanie czy Polacy zrozumieli swój błąd i czy sprzedaż jabłek w istocie wzrosła? Okazuje się, że niestety nie. Mimo szalonego tempa rozprzestrzeniania się haseł “jedz jabłka”, nie odnotowano zwiększenia sprzedaży tych owoców.
Podobnie rzecz ma się z cydrem, stanowiącym drugi punkt promocji. “Pij cydr” jest ostatnio bardzo popularnym tagiem na portalach społecznościowych. Często znajduje się on pod zdjęciami tego trunku z imprez. Ale w tym wypadku sprzedaż także nie wzrosła. Nie za bardzo istnieje też możliwość jej promowania.
Na następnej stronie o absurdach reklamowych alkoholu
















