Co ciekawe promocja cydru wcale nie rozpoczęła się 3 tygodnie temu, ale trwa od około 2 lat. Zdziwieni? Jego niska siła przebicia wiąże się bowiem z szeregiem zakazów, zwłaszcza reklamowych. Cydru nie można promować np. w telewizji. Jest to zastanawiające, ponieważ posiada on taki sam procent alkoholu co piwo, którego reklamy widzimy regularnie na ekranie. Skąd taka rozbieżność?
Okazuje się, iż promocja cydru w telewizji jest wykluczona ze względu na… negatywny wpływ na kobiety.
Szef PARPA, Krzysztof Brzózka obawia się bowiem, iż reklamy cydru mogłyby wpłynąć na wzrost spożycia alkoholu u kobiet. Ciekawym jest, że o mężczyzn i stereotypowo ich ulubione piwo już nikt się nie boi. Nie mówiąc już o tym, iż kobiety przecież też regularnie je piją (zarówno klasyczne jak i smakowe). Czy to nie wpływa na nie negatywnie?
Kolejnym absurdem jest kwestia rynku zbytu. Bo trzeba jasno określić, czy chcemy, żeby cydr był spożywany przez Polaków (choć w tym wypadku siłą rzeczy raczej Polki), czy jednak nie? Czy boimy się, że nasze “matki polki” mogą się za bardzo rozpić tymi 4 procentami?
Także kampanie społeczne i tagowanie na portalach społecznościowych sobie, a rzeczywistość sobie. Jeżeli jednak nie chcemy desperacko szukać zagranicznego rynku zbytu dla jabłek oraz by nasz “narodowy” trunek przegrywał batalię z piwami (także tymi smakowymi), to lepiej jednak wymyślić realne rozwiązania problemu a nie tylko promocję medialną.
Co sądzisz o przepisach reklamowania alkoholu?
















