A jak Pani widzi plany na przyszłość?
Niedługo będziemy obchodzić dziesięciolecie Kwiatu Kobiecości. I ja już tym żyję.
Czyli ciągle następne projekty?
Tyle się tego dzieje, że cały czas odczuwam deficyt osób. Jest tyle projektów w mojej głowie do zrealizowania. Niestety brakuje czasu, bo doba za krótka. Brakuje specjalistów, którzy pomogliby nam to zrealizować, no i nie ukrywam też, że brakuje funduszy na ich realizację.
A odpoczywa Pani, prócz tych wakacji, czasami?
Tak, sobotę i niedzielę staram się odpoczywać. Jeżdżę konno, uwielbiam jeździć na rowerze, spaceruję, wyjeżdżam nad morze do rodziców. Powiem szczerze, że wtedy faktycznie staram się wyciszyć, wyłączyć telefon, albo po prostu czasami w weekendy nie odbierać. Kiedyś tak nie było, teraz już trochę się tego nauczyłam. Chociaż jest to trudne. Kiedy wiem, że dzwoni kobieta, która właśnie wyszła ze szpitala i potrzebuje tej rozmowy, to i tak odbiorę. Inaczej się nie da.
Na szczęście nauczyłam się już trochę dbać o siebie i potrzebuję takiego momentu wyciszenia, relaksu. Wtedy biorę konia i jadę w teren, albo na dwie godziny wskakuję na rower tak, żeby wycisną to wszystko z siebie i naładować się nową energią.

No tak, bo to jest jednak praca.
Czasami jest to też bardzo fizyczna praca. Na przykład akcja Święty Mikołaj. Dostajemy dużo prezentów od różnych firm, pakujemy je i wysyłamy do oddziałów Kwiatu Kobiecości. Ruszamy potem jako Kwiatki Świętego Mikołaja na oddziały ginekologii onkologicznej w 30 szpitalach w całej Polsce. Zawsze robimy to w okresie Mikołajek 6 grudnia.
To jest tak, że trzeba wsiąść w samochód, pojechać, zapakować te paki, pójść do tych kobiet, wyściskać je, wycałować. Co roku są to dla mnie bardzo ważne spotkania. Spotkania z tymi kobietami, z ich wzruszeniami, ich lękiem. Staramy się dać im bardzo dużo pozytywnej energii, aby uwierzyły, że z chorobą nowotworową można wygrać.
A jak Pani sobie z tym radzi, z tymi emocjami, które są dookoła? Czy potrafi się Pani od nich odciąć?
Nie, one mnie nakręcają jeszcze bardziej. Oczywiście ze szpitali wychodzę wypompowana, bo oddaję tym kobietom wszystko co w sobie mam. Jednak tak szybko się regeneruję, że to mi daje jeszcze większy power. Jak widzę te babki w szpitalu i wiem, że one tam nie muszą być, to proszę mi wierzyć, że ja później przez miesiąc mam takiego kopa, że dziewczyny w Kwiecie po prostu nie wyrabiają (śmiech).
Zobacz też: Stany zapalne szyjki macicy – zobacz na co koniecznie zwrócić uwagę!
Na kolejnej stronie ciąg dalszy wywiadu!

















